Śmierć urzędnika – streszczenie

Bohaterowie:

Iwan Dmitriewicz Czeriwakow – urzędnik niższego stopnia
Jego żona – Czerwiakowa
Bryzżałow – cywilny generał z wydziału komunikacji

„Śmierć urzędnika” – streszczenie szczegółowe

Pewnego wieczora intendent Iwan Dmitriewicz Czerwiakow oglądał w teatrze przedstawienie „Dzwony Kornewilskie”. Niespodziewanie kichnął, co było całkiem naturalne, jednak niechcący opryskał głowę siedzącego przed nim starszego człowieka. Okazał się nim być cywilny generał z wydziału komunikacji Bryzżałow. Czerwiakow bardzo się wystraszył, pomyślał: „…Ucharkałem go… — pomyślał Czerwiakow, — Nie jest to wprawdzie mój szef, mimo to jednak jakoś mi niemiło. Trzeba go przeprosić”. Szepnął do niego, że zrobił to niechcący. Bryzżałow odpowiedział, że to nic, ale gdy Czerwiakow ponowił przeprosiny i dalej się chciał tłumaczyć, przerwał mu, chcąc oglądać spektakl. Wystraszony urzędnik podszedł jeszcze raz tego wieczoru do Bryżżałowa – podczas antraktu znów zaczął wyjaśniać, że jego zachowanie nie było umyślne. Zirytowany generał rzekł, że już zapomniał, a Czerwiakow mu się naprzykrza ze swoimi przeprosinami. „…Zapomniał… z oczu jakoś mu źle patrzy… — pomyślał Czerwiakow, podejrzliwie przyglądając się generałowi. — Nawet rozmawiać nie chce. Trzeba mu wytłumaczyć, że wcale nie chciałem… że to prawo natury, bo gotów pomyśleć, że chciałem na niego plunąć. Jeżeli teraz nie pomyśli, to potem!…”.

W domu mężczyzna opowiedział o zajściu żonie. Kobieta najpierw się wystraszyła, ale gdy dowiedziała się, że Bryzżałow nie jest bezpośrednim przełożonym jej męża, uspokoiła się. Poradziła jednak wyjaśnienie i ponowne przeprosiny. Czerwiakow był takiego samego zdania – niepokoiło go, że nie usłyszał od ofiary swojego kichnięcia ani jednego słowa na uspokojenie. Następnego dnia poszedł do fryzjera, włożył mundur galowy i poszedł do gabinetu generała.

„— Wczoraj, w „Arkadii”, jeżeli sobie Wasza Ekscelencja przypomina — zaczął meldować intendent — kichnąłem i… niechcący, ocharkałem… Przepr…
— Co za głupstwa!… Bóg wie co! Czego sobie pan życzy? — zwrócił się generał do następnego interesanta.
…Nie chce rozmawiać! — pomyślał Czerwiakow, blednąc. — Gniewa się, widocznie… Nie, tego nie można tak zostawić… Ja mu wytłumaczę”.

Po jakimś czasie, gdy Bryzżałow przyjął wszystkich interesantów i wychodził, Czerwiakow ponownie podszedł do niego i zaczął się usprawiedliwiać, lecz zdenerwowany mężczyzna uznał, że Czerwiakow urządza sobie z niego kpiny. Urzędnik wrócił do domu i postanowił nie chodzić już do generała, który nie potrafi go zrozumieć i nie umie przyjąć przeprosin. Postanowił więc napisać do niego list. Jednak nie wiedział, jak poprawnie go sformułować, więc w końcu postanowił jeszcze raz odwiedzić Bryzżałowa i tym razem przeprosić, jak należy.

Jednakże jego wyjaśnienia, spowodowane strachem, brzmiały dziwnie: „Przychodziłem wczoraj niepokoić Waszą Ekscelencję — zaczął mamrotać, kiedy generał skierował na niego pytający wzrok — nie po to, żeby drwić, jak pan był łaskaw się wyrazić. Przepraszałem za to, żem ocharkał. a drwić nie miałem zamiaru. Czyżbym nawet śmiał żarty stroić?… Bo jeżeli my sobie będziemy na żarty pozwalali, to żadnego szacunku dla osób nie będzie”. Wściekły Bryzżałow kazał mu iść precz, krzycząc na uprzykrzającego się mężczyznę. Czerwiakow poszedł do domu, położył się na kanapie i umarł.

Smierc urzednika dokladne szczegolowe streszczenie groteska absurd